Była kiedyś taka kobieta, którą wszyscy uważali za wariatkę. Za każdym razem, gdy Klara wracała ze szkoły, ta krzyczała do niej, że jest jej prawdziwą matką.
Przed wyjazdem powierzył swojej dziewczynie opiekę nad dziesięcioletnią córką, nie zdając sobie sprawy, że ona nie tylko zajęła miejsce jego zmarłej żony, ale powoli wymazywała ją z pamięci — kawałek po kawałku…
Kiedy zapytałam, kiedy ślub mojego syna, synowa odpowiedziała:— Wzięliśmy ślub wczoraj. To było tylko dla VIP-ów.
Wysłali nas umrzeć w górach z naszym starym psem — los, którego nasza piątka dzieci zupełnie się nie spodziewała.
Oni chcieli, żeby kobieta w łachmanach udowodniła, że jest żołnierzem.Kiedy ich generał zobaczył blizny, które pokazała, padł na kolana z przerażenia.
Kiedy mój mąż i ta wiedźma – teściowa – wyrzucili mnie boso na mróz, myśleli, że już po mnie. Ale się pomylili…